sobota, 2 listopada 2013

Pachności cudności - czyli kosmetyki są po to by cudnie pachnieć (odsłona 1)


Zastanawiałam się jaki ma być temat kolejnego posta, próbując jednocześnie wywabić z mieszkania zapach najwyraźniej starych (tudzież rozmrożonych i ponownie zamrożonych) krewetek z Biedronki (brrrr) i pomyślałam, że w życiu chodzi również o przyjemność. Czerpanie przyjemności z samego faktu bycia kobietą można sobie jeszcze dodatkowo osłodzić i podczas stosowania kosmetyków skupiać się nie tylko na ich dobroczynnych właściwościach, ale również na ekstatycznym ZAPACHU!

środa, 23 października 2013

Pierwszy sukces i pierwszy dobierany warkocz holenderski

Zawsze uważałam, że robienie sobie czegoś ambitnego na włosach wymaga udziału osób trzecich. Moje fryzury kończyły się na koczku, zwykłym, rozklekotanym warkoczu, albo kucyku - mniej lub bardziej niesfornym. Mam koleżankę, która na swoich włosach robi cuda! Warkocze, warkoczyki, francuzy takie i siakie... Pozazdrościłam jej i postanowiłam spróbować. Może to przychodzi z wiekiem... ale udało się! Na warsztat wzięłam dobierany warkocz holenderski.

poniedziałek, 21 października 2013

Zwierzenia włosomniaczki - gapię się na włosy obcych kobiet. Czy to chore? Post niepoważny


Pomysł na ten tekst pojawił się w mojej głowie już jakiś czas temu i nawet rozmawiałam na ten temat z Matyldą Magdaleną - odkąd rozpoczęłam moją przygodę z olejowaniem i wcierkami odkrywając, że włosy same z siebie nie są piękne i zdrowe i czasem warto im trochę pomóc. Jadę w tramwaju, idę ulicą, stoję w kolejne i ciśnie mi się na usta: - Kobito, weź się ogarnij, nałóż olej i popraw jakość swojego życia! Am I crazy?

sobota, 19 października 2013

Szał na bagnach - włosy szczęśliwe i ampułki nawilżające MARION na półce (recenzyjnie)


Chciałam Wam przedstawić moją ostatnią rewelację kosmetyczną (z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale jak wspominałam w poprzednim poście, mój aparat przeżył bliskie spotkanie z betonem). Ale - do meritum. Obiecałam sobie jakiś czas temu, że nie będę kupować nowych kosmetyków do włosów, bo mam ich pół szafki. Miałam ostatnio zły dzień i chciałam się pocieszyć i weszłam do drogerii. Patrzę patrzę... a tu ampułeczki w dobrej cenie. Zapłaciłam za nie ok. 8zł, więc cena całkiem niezła za 5 ampułek w opakowaniu. Ale ale, po co kupowałam? Otóż mimo olejowania moje włosy ostatnio puszyły się jak stado przemoczonych wróbli, więc chciałam spróbować czegoś zupełnie nowego. I jak poszło ampułkom nawilżającym MARION...?

czwartek, 17 października 2013

Szlag trafił babcyne gęsi - czyli jak praca i aparat rzucony o beton utrudniają pisanie bloga



 Nie wierzę, że tyle czasu mi uciekło! Blog mój - cudny sposób na zadymioną (mieszkam w zasmogowanym Krakowie) rzeczywistość! Blog, który daje mi radość i motywuje mnie do babrania się w mazidłach - tak został zaniedbany. Zła, zła ja. Posypuję głowę popiołem, włosy zawijam odżywką z bawełną Yves Rocher + AMLA i spieszę z usprawiedliwieniem z lekką nutką kosmetyczną.

czwartek, 12 września 2013

Suplemencik wrzuć na ruszcik. Belissa na włosa daje radę (recenzyjnie)


Na cóż nam mazidła i kremidła, jeśli nie dajemy sobie wewnętrznej dawki witamin...? To mój typ od kilku miesięcy i szczerze go polecam. Cenowo jest na dobrym pułapie i chociaż na paznokcie nie podziałał oszałamiająco, moje włosy go pokochały. Niech żyje belissa!

poniedziałek, 9 września 2013

Jak olejować i nie stracić życia towarzyskiego i faceta? Post niepoważny

Zastanawiałam się ostatnio co związanego z włosami i kosmetykami może negatywnie wpłynąć na nasze relacje międzyludzkie i doszłam do wniosku, że tym czymś jest OLEJOWANIE. Maziamy sobie włosy, nakładamy mniej lub bardziej śmierdzące specyfiki i albo paradujemy po domu przed naszym facetem (wyolejowane do granic możliwości), albo porzucamy towarzyskie obowiązki i zamiast iść na piwo/herbatę/kino - siedzimy w domu w olejach.

czwartek, 5 września 2013

Glinki naturalne i niedrogie - najlepsze co można dać cerze (recenzyjnie)


Uwielbiam glinki! Smaruję się nimi pasjami i ostatnio polubiłam takie naturalne, najprawdziwsze z prawdziwych w formie sypkiej, bez dodatków ulepszaczy, spulchniaczy, plastików i innych sztucznych dodatków. Jakiś czas temu zakupiłam kilka opakowań glinek we wspomnianej przeze mnie wcześniej aptece "Dbam o zdrowie", bo przy zamawianiu przez Internet (z odbiorem osobistym) są trochę tańsze i średnio opakowanie 10g kosztuje 2,79zł. Jedno opakowanie starcza na jedno użycie, chociaż ja czasem mieszam dwie maseczki. Taka maseczka z glinki to znakomity (naturalny!) sposób na dobry nastrój, a cena takiej przyjemności jest śmiesznie niska. Bardzo to lubię...:) A jaką maseczkę wybrać?

środa, 4 września 2013

Blade jest piękne - podkład dla bladolicych (recenzyjnie)


Cóż, jestem blada jak ściana :) To znaczy oficjalna wersja brzmi: mam szlachetny kolor cery... ;) Z tego powodu miałam problem z doborem dobrego podkładu, bo wszystkie były za ciemne, a paleta kolorów wielu podkładów jest mocno ograniczona i bardzo ciemna. Tak więc poza podkładem z Yves Rocher, o którym wspominałam w DENKU (tutaj) moim najlepszym wyborem okazał się L'oreal True Match. Farby do włosów robią fatalne, ale podkład im się udał.

wtorek, 3 września 2013

Denko wrześniowe i... pół półki będzie wolne

Zainspirowana blogowym opróżnianiem pudełek i opakowań, sama ze sobą zainicjowałam akcję DENKO. Mam stado nierozpakowanych kosmetyków, więc żeby uniknąć wyrzucania zabrałam się za opróżnianie.